12/20/2015

PRZEDŚWIĄTECZNE DENKO. HITY I KITY. BIOLAVEN, EVREE, SYLVECO, ZIAJA, IWOSTIN, VEVEY SWISS, L'OREAL.

W przeciągu ostatnich dwóch miesięcy zdenkowałam sporo produktów, zarówno tych do pielęgnacji ciała, włosów i twarzy, więc pora podzielić się z Wami opinią na temat tej sporej gromadki. Zapraszam na nowy post;)

przedświąteczne denko. hity i kity. biolaven, evree, sylveco, ziaja, iwostin, vevey swiss, l'oreal


przedświąteczne denko. hity i kity. biolaven, evree, sylveco, ziaja, iwostin, vevey swiss, l'oreal

Szampon wiśniowy Joanna Naturia obłędnie pachniał. Stosowałam go do oczyszczania włosów (zawiera SLS) raz na jakiś czas, od połowy wakacji, więc muszę przyznać, że jest naprawdę wydany. Spodziewałam się, że skoro to szampon z odżywką, to włosy będą się jakoś lepiej rozczesywały po nim, ale niestety w tej kwestii się zawiodłam. Poza tym nie lubię kremowych szamponów, więc raczej NIE KUPIĘ PONOWNIE. Ale za sam zapach ma u mnie plusa.

Po szamponie Biolaven też się wiele spodziewałam, niestety mnie zawiódł. Jest bardzo delikatny. Niestety, dla moich niskoporowatych włosów za delikatny. Szampon praktycznie się nie pieni, ma bardzo wodnistą konsystencję, przez co jest bardzo niewydajny. Nie oczyszcza włosów zbyt dobrze, są po nim przyklapnięte, nie mówiąc już o domywaniu włosów z olei. Dla mnie to kompletna pomyłka. Skalp też po nim nie był ukojony, a wręcz przeciwnie - swędział, był podrażniony. Używałam go tylko wtedy gdy myłam rano włosy, a wieczorem chciałam je tylko lekko "odświeżyć". NIE KUPIĘ PONOWNIE.

Szampon ułatwiający rozczesywanie Babydream wprawdzie nie jest tak delikatny jak jego brat (zawiera SCS, pochodną SLS), ale faktycznie ułatwia rozczesywanie, za co ma u mnie plusa. Używałam go do oczyszczania włosów raz na jakiś czas i fajnie się w tym celu sprawdzał. Jedyny minus - to okropny zapach.

Szampon Joanna Naturia miód&cytryna jest na prawdę genialny. Myłam nim włosy w lecie, kiedy zarówno moja skóra głowy, jak i włosy potrzebowały częstszego oczyszczania i pomimo tego, że ma w składzie SLS był dość delikatny dla moich włosów. Pozostałe składniki jakoś równoważyły silny detergent i włosy nie były po nim przesuszone, a wręcz przeciwnie - ładnie nawilżone, sypkie, błyszczące. Na razie testuję inne wersje tego szamponu, ale być może KUPIĘ PONOWNIE.

I ostatni już szampon Alterra papaja&bambus naprawdę nadaje objętość włosom. Już się o nim na blogu rozpisywałam, więc nie będę się powtarzać. Jak dla mnie jest genialny i na pewno KUPIĘ GO PONOWNIE.
 
przedświąteczne denko. hity i kity. biolaven, evree, sylveco, ziaja, iwostin, vevey swiss, l'oreal

Kallos Multivitamin jest jednym z moich ulubionych Kallosów! Dorównuje mojemu ulubionemu Cherry. Do tego pięknie pachnie! Wygładza, dyscyplinuje, nawilża włosy. Ideał. KUPIĘ PONOWNIE.

Bardzo lubię olej kokosowy w pielęgnacji moich włosów. Wypróbowałam oleje kilku firm i najbardziej lubię olej kokosowy właśnie tej firmy. Do kupienia w zielarni. KUPIĘ PONOWNIE.

Mydło miodowe Bania Agafii jest trochę delikatniejsze od cedrowego, mniej wydajne, ale też bardziej nawilżające. Gdyby się uparł, nie trzeba by po nim nakładać żadnej odżywki i włosy wyglądałyby dobrze. Myślę, że będę je kupować na zmianę. KUPIĘ PONOWNIE.

przedświąteczne denko. hity i kity. biolaven, evree, sylveco, ziaja, iwostin, vevey swiss, l'oreal

Miałam w łazience taki zapas olejków, że po prostu musiałam je zużyć. Nadal moim ulubionym jest Loreal Mythic Oil, ale te są całkiem niezłymi zamiennikami. Przynajmniej niektóre z nich. 

Serum Marion jest bardzo, ale to bardzo dobry olejek silikonowy w śmiesznie niskiej cenie (około 5 zł). Jest bardzo wydajny i ładnie pachnie. Ciężko z nim przesadzić. Jest dość gęsty, ma taką śliską konsystencję i jest przezroczysty. Polecam:) Jako że znalazłam swój idealny olejek to tego raczej NIE KUPIĘ PONOWNIE.

Olejek z serii olejki orientalne Marion to dla mnie kompletna pomyłka. Jak dla mnie wszystkie są jednakowe i jednakowo chemicznie okropnie pachną. Mają gęstą i bardzo tłustą konsystencję. Ciężko z nimi nie przesadzić, tak żeby włosy nie wyglądały na obciążone. Kosztuje tyle samo, co serum z tej samej firmy, ale to najgorzej wydane pieniądze. Wiem, że ma wielu zwolenników, ale dla mnie nałożony nawet w niewielkiej ilości powoduje, że włosy wyglądają na tłuste. NIE KUPIĘ PONOWNIE.

Trzeci olejek to olejek z pestek granatu firmy Alterra, przeznaczony do twarzy, ale ponieważ mnie okropnie zapychał, postanowiłam go odstawić i zużyć do olejowania włosów przed myciem. Dość obciąża włosy, więc trzeba uważać z ilością, którą aplikujemy. Bardzo ładnie pachnie, no a działanie... na moich włosach było średnie, ale nie skreślam go, być może na bardziej porowatych włosach sprawdziłby się lepiej. NIE KUPIĘ PONOWNIE.

Olejek Biowax ma dodatkowe jakieś tam działanie odżywcze, bo oprócz silikonów zawiera olejki wymienione przed zapachem. Jest tłusty, ale dość rzadki. Może nie aż tak rzadki jak Mythic Oil, ale działaniem całkiem go przypomina. Ładnie pachnie, bardzo dobrze wygładza włosy i ciężko z nim przesadzić. Wam go polecam, choć sama NIE KUPIĘ PONOWNIE.

przedświąteczne denko. hity i kity. biolaven, evree, sylveco, ziaja, iwostin, vevey swiss, l'oreal

Tymiankowy żel do mycia twarzy firmy Sylveco jest słabszy w działaniu niż rumiankowy i z tego powodu nie przypadł mi do gustu. Nie jest zły, ale jest taki... nijaki. Lubię rumiankowy za to, że reguluje ilość wytwarzanego sebum. Lubię żel Biolaven za to, że pozostawia skórę lekko nawilżoną. A ten jest taki po środku. Jest mniej wydajny od tego rumiankowego, ale o wiele bardziej od tego z Biolaven. Pachnie ziołowo, ale dość neutralnie, nie za mocno i na pewno nie tak intensywnie jak rumiankowy. Nadal jest delikatny i nadal to jakość Sylveco, więc polecam go wypróbować na sobie. Ja NIE KUPIĘ PONOWNIE.

Lekki krem nagietkowy Sylveco to mój hit. Po prostu uwielbiam ten krem. Muszę jeszcze wypróbować wersję rokitnikową i brzozową. Jest tak delikatny jak pianka;) Sprawdzał się u mnie szczególnie dobrze w lecie, kiedy nie potrzebowałam aż tak mocnego nawilżenia. Współgrał z każdym podkładem jaki miałam. Ładnie pachnie. Plus za bardzo wygodne i higieniczne opakowanie.

przedświąteczne denko. hity i kity. biolaven, evree, sylveco, ziaja, iwostin, vevey swiss, l'oreal

Mój ulubiony peeling mechaniczny to właśnie pasta z Ziaji, z serii liście manuka. Przede wszystkim uwielbiam jej zapach i konsystencję. Fajnie zastyga na twarzy:) Pozostawia skórę idealnie gładką, oczyszczoną, pozbawioną jakichkolwiek suchych skórek. Jest bardzo wydajny. KUPIĘ PONOWNIE.

Żel punktowy Synergen jakoś nie przypadł mi do gustu. Nie był zły, a wręcz przeciwnie, ale ja jakoś nie mogę się przekonać do tego typu produktów. Zamiast żeli punktowych wolę stosować olejek herbaciany:) Co się tyczy tego żelu - bardzo mocno dało się wyczuć w nim alkohol, więc zapach nie powalał. Poza tym był wydajny i spełniał swoje zadanie. NIE KUPIĘ PONOWNIE.

przedświąteczne denko. hity i kity. biolaven, evree, sylveco, ziaja, iwostin, vevey swiss, l'oreal

Teraz kolej na produkty z kwasami.

Nadal stosuję Skinoren i nadal sprawdza się u mnie tak dobrze. Nie wiem, które to już opakowanie. 3?4?5? Naprawdę pomaga w walce z trądzikiem. KUPIĘ PONOWNIE.

Iwostin Purritin peeling na noc. Bardzo zależało mi na tym, aby wypróbować ten produkt. Szkoda, że jest tak słabo dostępny. Ma konsystencję bardzo gęstego żelu. Na początku myślałam, że się z nim nie dogadam, bo po nałożeniu mamy wrażenie takiej... nieoddychającej cery (mam nadzieję, że wiecie o co mi chodzi), ale nakładam go na noc, więc nie robi mi to różnicy. Bardzo szybko się wchłania. Pomaga w walce z podskórnymi grudkami. Naprawdę w bardzo szybkim czasie (około miesiąca) wyczyścił moją cerę z wszystkich podskórnych niedoskonałości. Pozostawia cerę baardzo promienną. Niestety ma kilka minusów: po pierwsze bardzo wysoką cenę regularną - około 60 zł (ja go kupiłam na promocji w Superpharm za 30 zł). Po drugie - słabą dostępność (widziałam go tylko w Superpharm, chociaż teraz go już nawet tam nie ma). Po trzecie - bardzo niewygodny aplikator. Pipetka jest tragiczna, strasznie źle nabiera się nią produkt. Raz przez niewygodny aplikator, buteleczka wyślizgnęła mi się z rąk i sporo produktu poszło do zlewu. Po czwarte - jest średnio wydajny. Starcza na około miesiąca przy codziennym używaniu.

Effaclar Duo plus to fajny, delikatny, lekko nawilżający i lekko złuszczający krem. Nie jest mocno inwazyjny, ale dobrze sprawdza się u mnie pomiędzy kolejnymi kuracjami kwasami.

przedświąteczne denko. hity i kity. biolaven, evree, sylveco, ziaja, iwostin, vevey swiss, l'oreal

Zużywam jedno opakowanie kremu do rąk w dwa tygodnie. Z obecnej tu czwórki najlepszy okazał się krem Vevey Swiss, dostępny, w wybranych Biedronkach. W "mojej" niestety nie ma szafy Vevey, a do innych mi nie po drodze, ale na pewno jeszcze przy okazji kupię ten krem, bo jest po prostu świetny. Świetnie nawilża i regeneruje bardzo suchą skórę. Ma idealną konsystencję: nie za gęstą i nie za rzadką, przez co jest wydajny. Dość neutralnie pachnie. Kosztuje około 5 zł. KUPIĘ PONOWNIE.

Najsłabszym ogniwem okazał się krem BeBeauty SOS, też dostępny w Biedronkach. Słabo nawilża, jest taki bardzo "glicerynowy", zarówno pod względem działania, jak i zapachu. Kosztuje mniej więcej tyle, co wyżej wspomniany krem Vevey Swiss. NIE KUPIĘ PONOWNIE.

Dwa średniaki to krem Babydream. Nie jest to typowy krem do rąk, a krem dla dzieci chroniący przed wiatrem i mrozem. Jest bardzo gęsty i przy tym mało wydajny. Jest dość tłusty, zostawia na dłoniach taką ochronną warstewkę. Mocno nawilża, ale raczej nie przywróci spierzchniętym dłoniom dobrej kondycji. Na plus na pewno jest też jego cena (około 6 zł). KUPIĘ PONOWNIE.

Najdroższy z całej czwórki jest krem Dermedic (cena regularna to około 18 zł). Jest to dermokosmetyk, dostępny tylko w aptekach (lub drogeriach typu Superpharm). Przeznaczony jest do bardzo suchej, atopowej skóry. Bardzo ładnie pachnie, jakby zielonym jabłuszkiem. Jeśli chodzi o działanie, to kiedyś byłam baardzo zadowolona z tego produktu i zużyłam kilkanaście opakowań. Teraz mogę go używać przez jakiś czas, później muszę go odstawić, bo moja skóra się jakby przyzwyczaja i krem przestaje działać. Raczej nie kupię go ponownie, ponieważ jest dość drogi, a są też dostępne inne, lepiej działające, jak np. wyżej wymieniony Vevey Swiss. NIE KUPIĘ PONOWNIE.

przedświąteczne denko. hity i kity. biolaven, evree, sylveco, ziaja, iwostin, vevey swiss, l'oreal

Balsam do ust miodowy Apteocare to mój osobisty hit. Czuć w nim miód, więc pięknie pachnie. Baardzo dobrze nawilża usta, jest wydajny. I kosztuje w regularnej cenie 5 zł. Jest produkowany przez Wibo, ale raczej nie znajdziecie go w żadnej drogerii. Raczej radziłabym go szukać w aptekach. Jeśli na niego traficie, bierzcie w ciemno, bo jest genialny. Jedyny minus za mało higieniczne opakowanie. KUPIĘ PONOWNIE.

Balsam do ust Perfecty (ta sympatyczna kosteczka) jest wzorowana na słynnym EOSIE, ale znacznie przewyższa go jakością. O ile EOS to fajny, chociaż zdecydowanie za drogi szpanerski gadżecik, o tyle kostka Perfecty naprawdę coś robi z ustami. Fajnie pachnie, dobrze smakuje i całkiem nieźle nawilża. Może nie na 5+, ale tak na 4. Wygląda trochę mniej efektownie niż EOS, ale jest o niebo lepsza i tańsza. Polecam:) To jest akurat wersja z mango, ale teraz mam z truskawką i też jest super;) KUPIĘ PONOWNIE.

Balsam do ust Blistex również jest genialny. Chyba najlepszy z całej czwórki. Pięknie pachnie, smakuje bardzo słodko (jakby kokosowo), cudownie nawilża i "ratuje" usta. KUPIĘ PONOWNIE.

Peeling do ust z FM też jest całkiem niezły, chociaż najsłabszy z całej trójki. Bardzo słodki, bardzo delikatnie peelingował usta, przy tym odpowiednio je nawilżając. Zawierał drobinki cukru zatopione w żelu. Średnio wydajny. NIE KUPIĘ PONOWNIE.

przedświąteczne denko. hity i kity. biolaven, evree, sylveco, ziaja, iwostin, vevey swiss, l'oreal

Mleczko do ciała Garnier to mój coroczny hit lata. Latem lubię lekkie produkty, nie klejące się i ten akurat idealnie wpisuje się w te kryteria. Ja osobiście najbardziej lubię tę wersję z mango, bo najładniej pachnie i najlepiej nawilża. Jako że ma bardzo rzadką konsystencję, nie jest zbyt wydajny. Na zimę jest trochę za słaby, ale mimo wszystko Wam go polecam. KUPIĘ PONOWNIE.

Krem do rąk Evree w tej czerwonej wersji jest również świetnym kremem. W ogóle polubiłam ostatnio tę markę, bo mają świetne produkty. Ten jakoś najbardziej odpowiadał mi składem. Fajnie nawilża, regeneruje spierzchniętą skórę. Miałam też wersję różową i była ciut słabsza. Teraz testuję białą, także zobaczymy:) Polecam:) KUPIĘ PONOWNIE.

Olejek do skórek Miss Sporty był takim średniakiem. Nie powiem, bo pomógł mi, kiedy moje skórki wołały o pomstę do nieba, no ale znowu też nie był cudowny w działaniu. Miał rzadką konsystencję i okropnie śmierdział tanim lakierem do paznokci. NIE KUPIĘ PONOWNIE.

Odżywka do rzęs Oceanic Long 4 Lashes. Lubiłam ją, bo dawała efekt mega długich i grubych rzęs, ale trochę jednak podrażniała oczy przy dłuższym stosowaniu. NIE KUPIĘ PONOWNIE.

przedświąteczne denko. hity i kity. biolaven, evree, sylveco, ziaja, iwostin, vevey swiss, l'oreal

Mgiełka Be Kissable. Nie mam pojęcia jaka to firma, ale mgiełka stała, stała i stała u mnie. W te wakacje postanowiłam ją wykończyć i w końcu ją wypsikałam. Pachniała... kwiaciarnią;) Bardzo przyjemny, orzeźwiający zapach, dość długo utrzymujący się na skórze. Mimo wszystko rzadko używam mgiełek, więc NIE KUPIĘ PONOWNIE.

FM 23 z kolekcji Hot. Zupełnie nie podoba mi się ten zapach. Był duszący i męczący. W końcu jakoś go zmęczyłam. Jedyny plus tych perfum, że bardzo długo utrzymywały się na skórze. Ostatnio w ogóle zawiodłam się na tej marce, więc wykończę pewnie wszystko, co mam w domu i nie będę kupować więcej. NIE KUPIĘ PONOWNIE.

przedświąteczne denko. hity i kity. biolaven, evree, sylveco, ziaja, iwostin, vevey swiss, l'oreal

Krem do twarzy na dzień z Biolaven mam i bardzo lubię;) Świetnie sprawdza się u cery mieszanej pomimo, że producent poleca go do cery suchej. Nie jest zbyt "ciężki" i dlatego jako baza pod makijaż również sprawdza się dobrze.

Krem do twarzy na noc z tej samej firmy do cery mieszanej się raczej nie nadaje - jest zbyt "ciężki". Testowałam go jako bazę pod makijaż, ale nie sprawdził się dobrze pod podkład. Mimo wszystko na mojej trądzikowej i skłonnej do zapychania cerze, nie powodował wysypu niedoskonałości. Myślę, że lepiej by się sprawdził jako krem pod oczy.

Mleczko nawilżające z firmy Marshalls jakoś nie powaliło mnie. Pięknie pachnie, ale właściwości nawilżające ma słabe.

Balsam pod prysznic z Nivea jest za słaby na co dzień, ale dobrze sprawdziłby się po treningu, kiedy nie mam już zwyczajnie siły na nakładanie tego typu produktów.

przedświąteczne denko. hity i kity. biolaven, evree, sylveco, ziaja, iwostin, vevey swiss, l'oreal

Kupuje baardzo dużo kolorówki, ale staram się też systematycznie zużywać zapasy. Tym razem wykończyłam dwa korektory rozświetlające - jeden z Bell, drugi z Maybelline. 

Maybelline Dream Lumi Touch to jeden z moich ulubieńców. Ma średnie krycie, ale mimo wszystko jak na korektory typowo rozświetlające to dość mocne. Fajnie rozświetla okolice pod oczami, ale nie w taki strasznie nachalny sposób. Ja miałam najjaśniejszy odcień 01 Ivory - nie jest on aż tak jasny (dla bledziochów może być za ciemnych), ale jest idealnie żółty, bez jakichkolwiek różowych tonów. Nie bieli tj. nie daje takiej białej plamy pod oczami. Długo się utrzymuje, nie wchodzi w zmarszczki mimiczne. Ja go używałam również jako bazę pod cienie i w tej roli sprawdzał się również bardzo dobrze. Jego konsystencja nie jest bardzo gęsta, więc nie jest ciężki. Jest też całkiem wydajny. Ma jeden z moich ulubionych aplikatorów - dość precyzyjny pędzelek. KUPIĘ PONOWNIE.

Korektor rozświetlający z Bell z serii HYPOAllergenic był całkiem dobry, ale z jednym się nie zgodzę - nie był hipoalergiczny. Przy dłuższym stosowaniu podrażniał zarówno moją okolicę pod oczami, jak i powieki. Nie nadawał się jako baza pod cienie, no ale nie takie było jego przeznaczenie. Miał gęstszą konsystencję od tego z Maybelline, był też jaśniejszy, jakby bardziej biały i miał w sobie delikatne różowe tony. Całkiem nieźle krył, minimalnie wchodził w zmarszczki. Utrzymywał się też całkiem długo, ale jednak krócej niż MDLT. Dawał natomiast mocniejsze rozświetlenie okolic pod oczami. Mimo to, ideałem nie jest, więc NIE KUPIĘ PONOWNIE.

Puder prasowany L'Oreal True Match w odcieniu warm to jeden z moich ulubionych pudrów, szczególnie do pudrowania okolic pod oczami .Nie był mocno matujący, ale w moim przypadku wystarczająco. Dobrze utrzymywał zarówno podkład, jak i korektor, ale łatwo było z nim przesadzić. Nie był transparentny, więc odrobinę ocieplał nam podkład (przy gruntowaniu lub przy nałożeniu grubszej warstwy produktu). Przez swój kolor dość dobrze neutralizował zaczerwienienia. Jednak nałożony oszczędną ręką (powiedzmy dwa muśnięcia puchatym pędzlem) nie zmieniał kolor podkładu. Jest wydajny, ale ma bardzo kiepskie opakowanie, które w dość szybkim czasie ulega rozwaleniu;) Chyba nie przeżyłby upadku z wysokości... Być może kiedyś do niego wrócę, chwilowo przerzuciłam się na produkty sypkie, więc na razie NIE KUPIĘ PONOWNIE.

Tusz do rzęs Lovely Pump Up jest strasznie wychwalany i według mnie trochę na wyrost. Oczywiście to tylko moja opinia, ale on ma taką strasznie suchą konsystencję i daje efekt takich sztywnych rzęs, które momentalnie stawały się zbyt obciążone i cała praca wkładana w uniesienie rzęs za pomocą zalotki szła na marne. Ładnie pogrubia, wydłuża i początkowo podkręca rzęsy. Nie jest to, według mnie, najgorszy tusz, szczególnie biorąc pod uwagę cenę. Kosztuje około 12 zł, i patrząc na tą półkę cenową jest dobry, ale za te 20 zł możemy mieć bardzo dobry tusz Maybelline Sensational, więc jak dla mnie chyba nie warto go kupować. Poza tym jest okropnie niewydajny i jeśli jakimś cudem nie zdążycie go zużyć w czasie powiedzmy miesiąca, to zaschnie na kamień. NIE KUPIĘ PONOWNIE.

8 komentarzy:

  1. Byłam ciekawa szamponu Biolaven, ale skoro cię zawiódł - raczej nie trafi w moje łapki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślałam, że sprawdzi się lepiej... Ogólnie uważam, że produkty Biolaven i Sylveco do włosów są średnio udane.

      Usuń
  2. perfumy FM fajne, do torebki idealne, żeby się odświeżyć, co do niezbędników dorzuciłabym CARMEX do ust. niezawodny

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, do torebki są idealne:) Carmex lub Blistex to moje niezbędniki zawsze i o każdej porze;)

      Usuń
  3. Napisałaś ,że krem do rąk Vevey Swiss okazał się najlepszy po czym stwierdziłaś,że nie kupisz go ponownie .Za to o kremie krem Babydream napisałas ,że to średniak (tłusty,słabo się wchłania,..) ,ale kupisz go ponownie .Sorry ,ale nic już nie rozumiem misz masz :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do kremu Vevey Swiss - mój błąd, napisałam to "nie" tak z rozmachu;) Staram się czytać tekst przed opublikowaiem kilka razy, ale nie zawsze uda mi się wyłapać wszystkie błędy. W każdym bądź razie już poprawiłam, dziękuję za zwrócenie uwagi;)

      A co do drugiego kremu - owszem to średniak i tak napisałam, ale napisałam również, że dobrze nawilża, a to, że jest tłusty to nie jest dla mnie wada, bo tak jak napisałam zostawia dzięki temu ochronną warstwę.

      Usuń
  4. Fajne denko :) Używałam tego szamponu BD u mnie się fajnie sprawdził:) Ten peeling z Iwostinu chciałabym wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, to naprawdę fajny produkt:)

      Usuń

Dziękuję za odwiedziny;) Jeśli masz pytanie, zadaj je w komentarzu pod postem - na pewno odpowiem!

To nie jest miejsce na reklamę, więc proszę o niepozostawianie linków i komentarzy mających na celu autopromocję. Wszystkie tego typu treści nie będą publikowane;) Komentarze stanowiące offtop od tematyki bloga również trafią do spamu:)

Copyright © 2017 HappySunny