2/25/2016

PALETKA TOO FACED CHOCOLATE BON BONS

Początkowo nie zamierzałam robić na temat tej palety osobnego wpisu, a zamieścić o niej tylko krótką wzmiankę w ulubieńcach lutego, ale zaczęłam pisać i pisać i wyszło całkiem sporo tekstu. Zapraszam zatem na recenzję najnowszej palety marki Too Faced - Chocolate Bon Bons.

paletka too faced chocolate bon bons


Paletkę mam już jakoś półtora miesiąca i mam na jej temat wyrobione zdanie. Muszę przyznać, że kolorystyka cieni idealnie wpasowuje się w mój gust - mamy tu wszelakie róże, i te bardziej zgaszone, i te całkiem cukierkowe, czekoladowe brązy, brązowe bordo, brązowe złoto, piękny głęboki fiolet, ciekawą butelkową zieleń, kawę z mlekiem i obowiązkowo matowy beż oraz jasny, mocno rozświetlający różowo-szampański cień. Poniżej znajdziecie swatche wszystkich cieni.

Moje ulubione to Mocha, Sprinkles, Bordeaux, Molasses Chip, Cotton Candy i Satin Sheets.

paletka too faced chocolate bon bons
Te jasne cienie wyszły na zdjęciu bardzo delikatnie, sama nie wiem czemu, bo na powiece są bardzo widoczne. W szczególności pięknie połyskuje ten rozświetlający cień (górny rząd, drugi z kolei).

paletka too faced chocolate bon bons

Paletę cechują także różnorodne wykończenia - znajdziemy w niej zarówno matowe, satynowe, jak i bardziej perłowe cienie. Oczywiście, tak jak w pozostałych czekoladowych paletach Too Faced, jasny rozświetlający cień i matowy beż mają większą gramaturę.

Wszystkie cienie, jak patrzymy na nie w opakowaniu, zawierają mikroskopijne drobinki brokatu, których na szczęście na powiece nie widać.

Cienie są bardzo dobrze skomponowane, w dowolny sposób łącząc je ze sobą, możemy uzyskać wiele różnych makijaży i tych dziennych i wieczorowych.

Cienie w palecie są świetnej jakości - doskonale się blendują i mają świetną pigmentację. Osypują się, ale delikatnie.

Niektóre cienie są bardzo kremowe, jedwabiste, jak np. Molasses Chip, i wklepane w powiekę dają efekt mokrej tafli, zachowują się dokładnie tak samo jak cienie foliowe.

Najgorszym cieniem w tej paletce wydaje się być właśnie ten matowy beż Divinity - w moim odczuciu jest za suchy i przez to, jako jedyny cień w tej palecie, osypuje się w znacznym stopniu. Nie zmienia to jednak faktu, że jest bardzo dobrze napigmentowany.

Butelkową zieleń Earl Grey najlepiej nakładać na bazę w postaci czarnej kredki - wtedy cała głębia tego koloru "wychodzi" do wierzchu.

paletka too faced chocolate bon bons

Cienie, obojętnie jakiej bazy użyjemy, utrzymują się na powiece cały dzień.

Opakowanie jest metalowe, zamykane na magnez i dość solidne - przeżyło już upadek z wysokości;) Stylistyka jest taka sama jak w przypadku wszystkich produktów Too Faced - specyficzna, bardzo słodka;) Podobnie jak pozostałe palety Too Faced, ta również pachnie czekoladą i dlatego używanie jej to sama przyjemność:) Paletka zawiera lusterko, co oczywiście jest na plus.

Podsumowując, ja jestem bardzo zadowolona z jej zakupu. Paletka kosztuje 179 zł i można ją kupić na stronie Sephory.

7 komentarzy:

  1. Urocza jest! :)
    Pozdrawiam serdecznie, mój blog/KLIK :))

    OdpowiedzUsuń
  2. Wygląda słodko, ale nie jest mi raczej potrzebna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak masz już fajną sprawdzoną paletkę z takimi kolorami to faktycznie, ta paletka nie wniesie nic nowego;)

      Usuń
  3. Mam chocolate bar i już wiem, że tę też chcę :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeśli wykonanie to wyglądają slodko te serduszka ;-)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny;) Jeśli masz pytanie, zadaj je w komentarzu pod postem - na pewno odpowiem!

To nie jest miejsce na reklamę, więc proszę o niepozostawianie linków i komentarzy mających na celu autopromocję. Wszystkie tego typu treści nie będą publikowane;) Komentarze stanowiące offtop od tematyki bloga również trafią do spamu:)

Copyright © 2017 HappySunny