4/14/2016

MÓJ SPOSÓB NA TRWAŁE LOKI

Hej;) Dzisiaj chciałabym Wam przedstawić moje dwie metody kręcenia włosów. Obie sprawdzają się u mnie świetnie, fundują mi piękne trwałe fale i tylko od Was zależy, którą metodę być może podpatrzycie i wykorzystacie. Jedna z nich jest bardziej inwazyjna, druga mniej. Oczywiście same metody kręcenia włosów nowatorskie nie są, ale z użyciem tych konkretnych produktów lub ich zamienników, już mogą stanowić dla Was małe zaskoczenie. Jeśli jesteście ciekawe jaki jest mój sposób na trwałe loki, to czytajcie dalej.

mój sposób na trwałe loki


Mój pierwszy sposób wykorzystuję zawsze na jakieś większe okazje, kiedy chcę, żeby te loki utrzymały się maksymalnie jak najdłużej. Najczęściej te okazje to po prostu wesela, Wigilia, Sylwester itd.

Abstrahując od tego, że częste katowanie włosów po prostu nie leży w mojej naturze, to jest to proces bardzo czasochłonny. Przy moich gęstych włosach kręcenie włosów na lokówce jednak trochę czasu zajmuje. Oczywiście za pomocą tej lokówki, robię to znacznie szybciej, niż gdybym używała takiej tradycyjnej, ale mimo wszystko zwykle nie mam czasu na taką stylizację włosów.

Kiedy już jednak chcę, żeby te loki przetrwały kilka-kilkanaście godzin, wykorzystuję produkty ze zdjęcia.

mój sposób na trwałe loki

1. Zaczynam od dokładnego oczyszczenia włosów szamponem z SLS, aby pozbyć się substancji, które nakładałam na nie wcześniej - w tym wypadku głównie zależy mi na tym, żeby pozbyć się silikonów, bo to one wpływają na to, że moje włosy się prostują, a loki rozkręcają. Dobrze, by było, żeby szampon nie był "zdzierakiem", włosy nie mogą być po nim sztywne i suche, bo przecież mają się dobrze prezentować;) W tej kwestii moim ulubieńcem jest szampon lniany Barwa. Za sprawą lnu, moje włosy są po nim bardziej podatne na kręcenie.

2. Po umyciu włosów nakładam na nie odżywkę bez silikonów, która jednocześnie sprawi, że moje włosy będą nawilżone, gładkie, pełne objętości. Ważne, aby ta odżywka faktycznie w składzie silikonów nie miała, aby, po pierwsze - włosy w ogóle chciały się kręcić, oraz po drugie - aby te loki zaraz nam się nie rozprostowały, a trzymały się jak najdłużej. Moją ulubioną odżywką bez silikonów jest ta z Włosy Plus Solutions w wersji do suchych i zniszczonych. Mam pewność, że włosy zawsze będą się po niej dobrze prezentować, oraz, że zostanie zachowana równowaga proteinowo-emolientowo-humektanowa (czyli PEH;)).

3. Po spłukaniu odżywki, nakładam na włosy jeszcze odrobinę siemienia lnianego. To sprawi, że włosy będą jeszcze bardziej nawilżone, i przede wszystkim, podatne na kręcenie. Żel z siemienia lnianego można również wykorzystać w etapie końcowym, zamiast lakieru, ale o tym za chwilę. U  mnie ten krok jest bardzo ważny. W przypadku lokówki, czasem go pomijam, ale wtedy też skracam czas utrzymywania się fal. Żelu z siemienia lnianego już nie spłukujemy.

4. Kolejny krok to dokładne wysuszenie włosów. Ja włączam chłodny nawiew, aby te włosy maksymalnie wyprostować, a także domknąć łuski, sprawić, że te włosy będą się jeszcze bardziej błyszczeć. Ten krok sprawi również, że włosy będą potem równo pokręcone, a nie powywijane na wszystkie strony. Oczywiście możecie również poczekać, aż Wasze włosy wyschną same, ale pamiętajcie, że po żelu z siemienia one będą schnąć dłużej niż normalnie.

5. Następnie przechodzę do kręcenia włosów lokówką. Moja to ta automatyczna - Babyliss MiraCurl, ale tak naprawdę możecie użyć każdej, którą macie, którą lubicie. Ustawiam lokówkę na (niestety) najwyższą temperaturę, (niestety) najdłuższy czas kręcenia, który wynosi 12 sekund, automatyczne obroty i do dzieła. Mniejsza temperatura i czas nie dają na moich włosach wystarczająco satysfakcjonujących efektów - fale są bardzo luźne i nietrwałe. Dzielę włosy na bardzo drobne pasma. Moje włosy do najgrubszych może nie należą, ale do cienkich tym bardziej nie, więc łatwo o to, aby lokówka się zablokowała, co jest chyba największym koszmarem w przypadku tego modelu. Poza tym im drobniejsze pasma weźmiemy, tym ładniejszy i trwalszy efekt uzyskamy. W przypadku gęstych włosów tych pasm jest wiele, czas kręcenia wydłuża się. U mnie trwa to zwykle 30 minut do godziny.

6. Gorące, pokręcone pasmo trzymam jeszcze zwykle w dłoni minutę, aż do momentu, kiedy ono trochę ostygnie, a następnie od razu spryskuję je lakierem. Lakier, który wybieram to Loreal Professionnel Infinium. Jest on mocniejszy od innego, również mojego ulubionego lakieru, o którym za chwilę. Przede wszystkim ten lakier faktycznie utrwala fryzurę na kilkanaście godzin. Po drugie minimalnie skleja. Po trzecie, można go w miarę wyczesać z włosów. Po czwarte, nie zauważyłam, żeby przesuszał moje włosy, robił z nich siano, ale wiadomo - im częściej stosujemy tego typu produkt, tym ryzyko jest większe, więc radzę to robić okazjonalnie.

7. Na koniec, utrwalam fryzurę pudrem przeznaczonym do nadawania objętości włosom objętości. Po prostu, gdy wszystkie włosy są pokręcone, wysypuję na dłoń odrobinę pudru utrwalającego, rozprowadzam go po całych dłoniach i wcieram to we włosy na długości. Puder, którego używam to Taft, Instant Volume Powder Ultra Control od firmy Schwarzkopf. Pamiętajcie jednak, aby nałożyć minimalną jego ilość, inaczej zamiast utrwalonej fryzury, otrzymamy burzę sklejonych włosów.

Tak wygląda wersja na większe wyjścia - w sobotę mam wesele, więc swoją fryzurę będę wykonywać krok po kroku, tak jak Wam opisywałam. Jeśli zdjęcia wyjdą w miarę przyzwoite jakościowo, to wrzucę Wam zdjęcia, albo po prostu zrobię osobny post ze zdjęciami i opisem jak upinałam te włosy;)

Teraz przejdę do drugiego sposobu - zdecydowanie mniej inwazyjnego. Będzie idealny dla osób, które stronią od lokówek, prostownic i innych sprzętów;)

Ten typ stylizacji włosów jest o wiele mniej czasochłonny i bezpieczniejszy dla włosów, ponieważ nie działamy na nie bardzo wysoką temperaturą.

mój sposób na trwałe loki

Pierwsze cztery kroki są właściwie takie same, więc wszelkie informacje zawrę w skrócie.

1. Zaczynam od dokładnego oczyszczenia włosów szamponem z SLS, aby pozbyć się silikonów. Najlepiej sprawdza się szampon nawilżający z lnem w składzie, aby włosy były bardziej podatne na kręcenie.

2. Po umyciu włosów nakładam na nie odżywkę bez silikonów.

3. Po spłukaniu odżywki, nakładam na włosy jeszcze odrobinę siemienia lnianego. Jeśli kręcę włosy na papiloty, nie za pomocą lokówki, ten krok jest obowiązkowy. Bez tego moje włosy po prostu by się nie pokręciły.

4. Kolejny krok: dokładnie suszymy włosy lub czekamy aż one całkowicie wyschną same.

5. Następnie nawijam włosy na grube papiloty i zostawiam je na noc. Papiloty ze zdjęcia kupiłam w Auchan, kosztowały one coś koło 5 zł. Jeśli macie gęste lub grube włosy, wykorzystacie ich więcej, jeśli rzadkie lub cienkie - mniej. Na moją głowę zwykle idzie 6 takich papilotów. Nie możemy nawijać zbyt grubych pasm, ponieważ włosy się nierówno pokręcą. Takie grube papiloty pozwalają nam uzyskać efekt delikatnych fal, więc naprawdę nie ma sensu nakładać grubych pasm, bo nie uzyskamy nimi efektu baranka, którego każdy się obawia. Rano ściągam papiloty i włosy pokręcone!

6. Całość spryskuję lakierem Loreal Elnett. Ja najbardziej polecam Wam ten w wersji czarnej. Miałam już wszystkie wersje tego produktu i faktycznie czarna dawała zawsze najlepszy efekt. Lakier Elnett jest lakierem bardzo delikatnym, który da się całkowicie wyczesać z włosów. Poza tym, ten produkt w ogóle włosów nie skleja. Nie utrwala ich też na nie wiadomo jak długo, ale na kilka godzin spokojnie. W lecie, na wakacjach, dość często kręcę włosy tym sposobem i pomimo, że używałam tego produktu bardzo często, nie wysuszył on moich włosów, ale oczywiście należy uważać z każdym lakierem, bo nie wiadomo jaki skutek przyniesie jego częste używanie u Was. 
U mnie niestety bez lakieru ani rusz - loki nie będą się u mnie bez niego trzymać dłużej niż godzinę. Jeśli jednak Wy nie chcecie go używać w trosce o włosy, czy też nie musicie, bo Wasze włosy są bardziej podatne - zastąpcie lakier żelem z siemienia lnianego. To najtańszy, najprostszy w przygotowaniu, najbardziej naturalny i nieszkodliwy dla włosów produkt do utrwalania.

Tę metodę wykorzystuję zwykle kiedy idę na uczelnię, czy do pracy na te 4-5 godzin, czy też chcę pokręcić włosy na jakąś imprezę, która nie trwa jednak, tak jak Sylwester, całą noc, ale kilka godzin. Tak naprawdę, jeśli chodzi o stylizację włosów, jestem totalnym leniem, i poza okresem letnim, robię to stosunkowo rzadko.

Pokażę Wam jeszcze dwa produkty, które ja osobiście używam rzadko, ale jakościowo są one naprawdę niezłe i być może Wam przypadną do gustu.

mój sposób na trwałe loki

Te produkty to żel w sprayu firmy Hegron oraz pianka do włosów Wellaflex firmy Wella. Ja ich nie stosuję dlatego, że one niestety trochę sklejają włosy, bardziej niż lakier Loreal Infinium. Nie mniej jednak, ten żel w sprayu jest naprawdę mocnym utrwalaczem, więc jeśli powyższe środki zawiodły, to spróbujcie użyć właśnie jego. 

Na piance Wellaflex również o wiele lepiej kręcą się włosy, ale ona też niestety skleja, nawet jeśli nałożymy ją w minimalnej ilości - włosy niskoporowate będą po jej zastosowaniu wyglądać smętnie, jak przyklapnięte, a tego efektu staramy się uniknąć. Możliwe, że lepiej sprawdzi się na włosach o wyższej porowatości. Jeśli miałyście, używałyście, dajcie znać w komentarzach.

Poza tym w życiu nie kręciłabym lokówką włosów, na które wcześniej nałożyłam piankę. To naprawdę wyrządzi więcej szkody niż pożytku. Jeśli miałabym już użyć tej pianki, to tylko w przypadku kręcenia włosów na papiloty.

Dajcie znać także w komentarzach, jakie są Wasze sposoby na trwałe loki. Koniecznie napiszcie, też jaką macie porowatość, czy Wasze włosy są podatne na kręcenie, czy nie oraz jakie produkty najlepiej się u Was sprawdzają. Podzielcie się ze mną z innymi również informacją, czy używacie narzędzi do kręcenia włosów (lokówka, prostownica), czy robicie to "naturalnymi" sposobami.

8 komentarzy:

  1. Chętnie skorzystam z Twoich sposobów bo lubię siebie w lokach, ale niestety zakręcone włosy szybko się rozprostowują...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spróbuj i daj znać, czy moje sposoby się u Ciebie sprawdziły;) Chociaż i tak trzeba samemu wypracować metodę dla siebie idealną, mi zajęło to duuużo czasu:)

      Usuń
  2. Fajne pomysły, niby klasyczne, ale coś innego w nich jest:) Ja, mimo ze mam naturalne fale, nie mogę jakoś nakręcić nigdy trwale włosów...
    xyzqui.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może właśnie to kwestia doboru odpowiednich produktów do stylizacji?

      Usuń
  3. Uwielbiam lakier Hergon do misji specjalnych, a loki powinny byc bardzo dobrze utrwalone takze u mnie sprawdza sie najlepiej :)
    Zapraszam do mnie :) Reaguje na każdą obserwację :)
    vademecumpiekna.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, Hergon utrwala bardzo mocno, ale ciężko go z włosów później wyczesać:)

      Usuń
  4. Ja kiedyś miałam włosy niezbyt podatne na kręcenie, ale teraz od pewnego czasu jak użyję lokówki i nawet nie spryskam lakierem utrwalającym, to mam loki jeszcze na drugi dzień. ;)/TRzymają się dopóki ich nie umyję. ;)
    Pozdrawiam
    Zapraszam do mnie http://snowarskakarolina.blogspot.com/
    PS: Obserwuję, liczę na rewanż.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny;) Jeśli masz pytanie, zadaj je w komentarzu pod postem - na pewno odpowiem!

To nie jest miejsce na reklamę, więc proszę o niepozostawianie linków i komentarzy mających na celu autopromocję. Wszystkie tego typu treści nie będą publikowane;) Komentarze stanowiące offtop od tematyki bloga również trafią do spamu:)

Copyright © 2017 HappySunny