4/12/2016

WIOSENNE DENKO. BIOVAX, SYLVECO, KALLOS, EVREE, DERMENA, BELL, BIOLAVEN, BARWA, L'OREAL, MAYBELLINE, KOBO.

Ten jeden wielki misz masz może oznaczać tylko jedno - pora na post podsumowujący, co zużyłam w ostatnim czasie. Ostatni wpis z denkiem kosmetycznym pojawił się na blogu mniej więcej dwa miesiące temu. Od tego czasu sporo się tych produktów, które wykończyłam, uzbierało (jak widać na załączonym obrazku). W dzisiejszym poście opowiem Wam pokrótce o każdym z nich, a żeby ten post nie był jeszcze dłuższy, (chociaż i tak jest długi) podlinkowałam Wam poprzednie posty, do których możecie zajrzeć, jeśli coś Was szczególnie zaciekawiło.

wiosenne denko. biovax, sylveco, kallos, evree, dermena, bell, biolaven, barwa, l'oreal, maybelline, kobo


wiosenne denko. biovax, sylveco, kallos, evree, dermena, bell, biolaven, barwa, l'oreal, maybelline, kobo

Maska do włosów Kallos Caviar sprawdziła się u mnie średnio. Nie byłam z niej niezadowolona, ale też miałam lepsze maski tej marki. Bardzo podobał mi natomiast jej zapach - taki typowo męski.

Olej sezamowy bardzo polubiłam, dawał świetne rezultaty na moich włosach i na pewno do niego wrócę. Więcej o tym i o innych olejach w tym poście.

Szampon żurawinowy z Barwy to również taki dość przeciętny produkt. Ładnie pachnie, dobrze oczyszcza włosy i jest niedrogi. Poza tym jakoś włosy nie wyglądały po nim lepiej, więc go więcej nie kupię. Zdecydowanie wolę wersję lnianą i piwną i te bardzo serdecznie Wam polecam;)

Maska Biovax bambus&awokado kompletnie mnie do siebie nie przekonała. Wiem, że naprawdę sporo osób jest z niej zadowolonych, także napiszcie koniecznie w komentarzach, czy ją miałyście i co o niej sądzicie. Moje włosy były po niej suche, sztywne i nieprzyjemne w dotyku. Raczej nie polecam jej osobom z suchymi, zniszczonymi włosami, bo może jeszcze bardziej wysuszać Wasze włosy. Chociaż, jak widać po mnie, na niskoporowatych też może się nie sprawdzić. Jeśli koniecznie szukacie produktu z ekstraktem z bambusa, to sto razy bardziej polecam Wam maskę z Farmony.

Spirulina to kolejny półprodukt, który świetnie się u mnie sprawdził. Nadaje włosom objętości, usztywnia, prostuje je i delikatnie nawilża.

Żel na wypadanie włosów Dermena to świetna wcierka, która faktycznie radzi sobie z tym problemem. Jeśli problem pojawi się u mnie ponownie, to na pewno kupię ją po raz kolejny.

wiosenne denko. biovax, sylveco, kallos, evree, dermena, bell, biolaven, barwa, l'oreal, maybelline, kobo

Krem do twarzy Biolaven na dzień to mój ulubiony mocno nawilżający krem na jesień/zimę, który świetnie sprawdza się jako baza pod makijaż. Pozostawia lekko lepką warstwę, dzięki czemu podkład przyczepia się do niego i nie ściera w ciągu dnia. Pisałam o nim także w ostatnich ulubieńcach.

Tonik nawilżający Fitomed to stały bywalec mojej łazienkowej półki. Piszę o nim w prawie każdym denku. Używam go jakoś od roku i przez ten okres czasu nie znalazłam nic bardziej nawilżającego. Jeśli macie suchą lub mieszaną skórę i szukacie czegoś, co nie przesusza, a nawet lekko nawilża, to koniecznie rozejrzyjcie się za tym produktem.

Płyn micelarny Garnier jest również dla mnie najlepszy w swojej kategorii. Zużyłam już kilka butelek tego produktu. Bardzo dobrze zmywa makijaż, nie pieką mnie po nim oczy, jest tani i wydajny.

Żel do twarzy marki Biolaven, podobnie jak tonik, sprawdzi się u osób z suchą lub mieszaną cerą, które szukają czegoś delikatnego, co nie wysusza i pozostawia nawilżającą warstwę. Myślę, że w okresie zimowym, kiedy ta cera jest bardziej przesuszona, sprawdzi się idealnie. Jeśli stosujecie kuracje kwasowe, to również się sprawdzi, bo nie podrażnia dodatkowo tej skóry. Poza tym oczywiście ładnie, a przy tym nienachalnie pachnie.

Peeling morelowy Soraya to peeling gruboziarnisty, w związku z czym jest to bardzo mocny zdzierak, choć nie tak mocny jak peelingi z korundem. Te drobinki są mniej drażniące skórę i dlatego tak ten produkt polubiłam. Jest łagodniejszy od peelingu z Sylveco (i nie zostawia takiej tłustej warstwy), ale silniejszy od pasty z Ziaji. Bardzo dokładnie usuwa wszystkie suche skórki. Produkt zawiera w składzie SLS, ale również szereg innych substancji, które sprawiają, że nie wysusza on nadmiernie skóry, nie powoduje uczucia ściągnięcia. Jest bardzo wydajny, mi starczył na ponad rok stosowania 2 razy w tygodniu.

wiosenne denko. biovax, sylveco, kallos, evree, dermena, bell, biolaven, barwa, l'oreal, maybelline, kobo
Peeling morelowy Soraya
Avene Triacneal to dość dziwny produkt, sama nie wiem, co o nim myśleć. Jest to produkt m.in. dla osób z trądzikiem. Początkowo byłam z niego zadowolona, bo wygładził pory i zmniejszył liczbę niedoskonałości. Później nastąpił wielki wysyp i twarz wyglądała okropnie. Zastanawiałam się już, czy nie odstawić tego kremu, ale postanowiłam przeczekać. Faktycznie, cera uspokoiła się, wszystkie drobne podskórne grudki zniknęły i tydzień temu nastąpił kolejny, ale znacznie mniejszy już wysyp. Raczej nie kupię ponownie. Plus za wydajność, minus za zapach. Wystarczy dosłownie ociupinka, by pokryć nim całą twarz.

Krem pod oczy Avon Anew Clinical Infinite Lift to produkt dwukomorowy. W jednej przegródce mamy krem pod oczy, w drugiej żel na powieki. Krem dość dobrze nawilża okolice pod oczami, żel, tak jak obiecuje producent, napina lekko powieki. Czasami nakładałam go również pod oczy, na wcześniej położony krem i też wtedy lekko napinał te okolice. Zużyłam od Świąt dwa opakowania i na razie sobie od niego odpocznę, ale prawdopodobnie jeszcze do niego wrócę, o ile nie znajdę czegoś lepszego. Krem w promocji można dostać nawet za 15 zł, więc jak na tak dobry produkt, to cena jest niska. Pisałam o nim też w ulubieńcach lutego, jeśli chcecie to zajrzyjcie sobie tam.

Krem do twarzy Pharmaceris 10% Sebo-Almond Peel to krem dla osób z problemem trądziku, przebarwień potrądzikowych. Jest delikatny, ale skuteczny. Porównując go z np. popularnym Effaclar Duo Plus od La-Roche Posay, jest delikatniejszy, bardziej nawilżający, ale również działa złuszczająco. Na duże zmiany trądzikowe nie pomoże, ale utrzymuję cerę "w ryzach", co znaczy dokładnie tyle, że zapobiega powstawaniu nowych niedoskonałości.

Pomadka rokitnikowa Sylveco to, moim zdaniem, najlepsza pomadka Sylveco i najlepszy balsam do ust, jakiego kiedykolwiek używałam. W konsystencji jest jak masełko, bardzo dobrze nawilża usta, nawet te popękane czy spierzchnięte i co więcej, nawilża długotrwale, poprawia kondycję ust. Bardzo spodobał mi się również jej zapach, taki cynamonowo-ziołowy, choć wiem, że wiele osób na niego narzeka.

Krem Skinoren z kwasem azelainowym to produkt obowiązkowy w mojej kosmetyczce. Kiedy miałam duży problem z trądzikiem, stosowałam go na całą twarz, teraz aplikuję go albo wyłącznie na strefę T, albo punktowo. Pomaga uporać się z podskórnymi grudkami, bolesnymi gulami, rozjaśnia przebarwienia.

wiosenne denko. biovax, sylveco, kallos, evree, dermena, bell, biolaven, barwa, l'oreal, maybelline, kobo

Balsam do ciała Evree Max Repair to świetny balsam, który nawilża, szybko się wchłania i nie pozostawia tłustej, lepiącej się warstwy, której wprost nie cierpię. Na pewno wypróbuję jeszcze inne wersje tego produktu.

Antyperspirant Nivea Invisivle for black&white lubię za to, że tak jak obiecuje producent, nie pozostawia białych plam. Poza tym nie jest mocno perfumowany, ma dość neutralny zapach.
Krem do rąk Evree Instant Help to mój ulubiony krem do rąk od jakiegoś czasu. Zużyłam już kilkanaście opakowań i nie zamieniam go zamieniać na żaden inny. Najbardziej lubię właśnie tę wersję, choć miałam wszystkie pozostałe.

wiosenne denko. biovax, sylveco, kallos, evree, dermena, bell, biolaven, barwa, l'oreal, maybelline, kobo

Tym razem zużyłam sporo produktów z kolorówki. Jak widać, nie tylko dokupuję nowe, ale też zużywam kupione produkty:D

Mascary Maybelline Lash Sensational i L'Oreal So Couture są moimi ulubionymi, w szczególności ta ostatnia. Ostatnio pisałam o nich tutaj, więc nie będę się powtarzać. Na pewno kupię kolejne opakowania.

Odżywkę do rzęs Eveline z powodzeniem używam jako bazę pod tusze do rzęs. Przedłuża trwałość nawet najgorszego tuszu, szczególnie dobrze sprawdza się w lecie. Pisałam już o niej tutaj.

Bez fixera z Inglota nie wyobrażam sobie codziennego makijażu. Utrwala na długie, długie godziny. Nie powoduje uczucia ściągnięcia. Pisałam o nim całkiem niedawno, w ulubieńcach marca, i tam odsyłam. Już zakupiłam kolejne opakowanie.

O pudrze Bell HYPOAllergenic pisałam już wcześniej tutaj i tutaj. Nie wysusza, świetnie gruntuje podkład i jest porównywalny do popularnego pudru RCMA.

Róż do policzków Kobo Matte Blusher w kolorze Marsala ma cudowny odcień, jest świetnie napigmentowany i tak trwały, że od wczesnej jesieni używałam tylko jego i wykończyłam calutkie opakowanie. Pisałam już o nim w ulubieńcach stycznia. Myślę, że jesienią znów do niego wrócę.

Błyszczyk firmy FM Group w kolorze Plump Gold to produkt nawilżający, z delikatnymi drobinkami, które świetnie odbijają światło, przez co usta wyglądają na pełniejsze. Trochę się lepi, ale wcale nie jest przez to bardziej trwały. Zostawia mocny kolor na ustach, ale po chwili zostaje tylko delikatna warstwa, bez koloru, bez drobinek, a usta pozostają bardzo przyjemnie nawilżone na długi okres.

wiosenne denko. biovax, sylveco, kallos, evree, dermena, bell, biolaven, barwa, l'oreal, maybelline, kobo
Błyszczyk FM Group w kolorze Plump Gold
Konturówki Golden Rose zużyłam aż trzy, co tylko świadczy o tym jak lubię ten produkt. Wszystkie kolory (53,56,57) bardzo polubiłam, jednak są to takie kolory typowo jesienne, więc może za jakiś czas do nich wrócę. Więcej pisałam o nich tutaj, tutaj i tutaj.

Żel do brwi Loreal Brow Artist Plumper to produkt niezwykle wydajny, bo miałam go rok i nie mogłam go wykończyć. Nie do końca się z nim polubiłam, jeśli chcecie wiedzieć dlaczego, to odsyłam do tego posta. Nie kupię go ponownie.

Flamaster do brwi z Catrice flASHy Brows to produkt długotrwały, precyzyjny, który pozwala w bardzo szybki sposób podkreślić brwi. Jego minusem jest jednak wydajność, bo kończy się/zasycha? bardzo szybko. Drugi minus to jego dostępność, ponieważ praktycznie zawsze jest wyprzedany. Myślę, że dam sobie na razie z nim spokój i wypróbuję coś nowego. Pisałam o nim wcześniej też tutaj i tutaj.

Korektor Maybelline Dream Lumi Touch bardzo lubię, był już w kilku denkach i to jest chyba moje trzecie lub czwarte opakowanie. Bardzo fajnie rozświetla i ma precyzyjny pędzelek, który nadaję się do wszelkich poprawek. Obecnie nawet najjaśniejszy kolor jest dla mnie za ciemny, więc wrócę do niego, kiedy będę bardziej opalona. Pisałam o nim tutaj i tutaj.

Korektor Loreal True Match to też jeden z moich ulubieńców. Bardzo dobrze kryje, nie wchodzi w zmarszczki. Pisałam o nim tutaj i tutaj. Na pewno kupię go ponownie.

wiosenne denko. biovax, sylveco, kallos, evree, dermena, bell, biolaven, barwa, l'oreal, maybelline, kobo

Biovax bambus&aloes olejek do włosów sprawdził się o wiele lepiej niż maska z tej samej serii, choć być może gdybym używała go przez dłuższy okres, byłabym równie niezadowolona, co z maski.

Pozostałe próbki dostałam przy zakupie czegoś tam w Sephorze. Ten peeling-eksfoliator GlamGlow to dla mnie jakiś dramat, brzydko pachniał i być bardzo nieprzyjemny na skórze, zostawiał taką parafinową warstwę, której nie toleruję w kosmetykach. Krem pod oczy Biotherm też nie zrobił na mnie wrażenia. Średnio nawilża te okolice. Spodobało mi się natomiast to serum przeciwzmarszczkowe marki Korres. Ja go używałam pod oczy, pomimo, że jest to dość lejący, wodnisty produkt. Fajnie chłodzi te okolice i delikatnie napina. Jestem ciekawa, jak sprawdziłoby się przy dłuższym stosowaniu.

A Wy co ciekawego zużyliście w tym miesiącu? Z jakim produktem macie największy problem, aby go zdenkować?

9 komentarzy:

  1. Kwasy, kremy przeciwzmarszczkowe? Ile ty masz lat?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kwasy, retinoidy to najskuteczniejsza broń w walce z trądzikiem. Nie wiem, co ma tu wiek do rzeczy. Mam 23 lata, i tak mam drobne zmarszczki pod oczami, wynikające z bardzo suchej i odwodnionej skóry w tym miejscu, co w sumie nie jest takie dziwne, bo sporo osób w moim wieku już takie zmarszczki ma. A kremy przeciwzmarszczkowe, przeciwzmarszczkowe są tylko z nazwy - to po prostu bardzo mocno nawilżające kremy. A, i tak dla wyjaśnienia - nie trzeba mieć 50 lat, żeby używać kremu na którym napisane jest "50+".

      Usuń
    2. Dokładnie! Przedział wiekowy na opakowaniu nie oznacza, że tylko te osoby mogą korzystać z tych kosmetyków. To jest tylko takie orientacyjne i bardzo uproszczone. Liczy się skład. Też mam 23 lata i moja skóra bardzo lubi kwasy, a co do kremów to wybieram takie, o których myślę, że są odpowiednie, a nie według tego jaka liczba jest na opakowaniu :) :D

      Usuń
  2. Spore zużycie, wiele z tych produktów znam i bardzo lubię :)
    Maska z Biovaxa to bambus i avokado, nie ma w składzie aloesu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, dzięki! Już poprawiłam. Nie wiem czemu uczepił się mnie ten aloes:D

      Usuń
  3. Peeling morelowy soraya totalnie się u mnie nie sprawdził i smierdzial :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, fiołkami nie pachnie, ale z drugiej strony aż tak mi nie przeszkadzał:D

      Usuń
  4. Znam kilka produktów. Też lubię płyn micelarny Garniera i wprost uwielbiam mascary L'Oreal :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecasz jakieś poza So Couture i Feline?

      Usuń

Dziękuję za odwiedziny;) Jeśli masz pytanie, zadaj je w komentarzu pod postem - na pewno odpowiem!

To nie jest miejsce na reklamę, więc proszę o niepozostawianie linków i komentarzy mających na celu autopromocję. Wszystkie tego typu treści nie będą publikowane;) Komentarze stanowiące offtop od tematyki bloga również trafią do spamu:)

Copyright © 2017 HappySunny