5/11/2016

RECENZJA PALETKI CIENI THE BALM MEET MATT(E) TRIMONY

Dzisiaj zapraszam Was na recenzję nowości marki The Balm czyli paletki cieni Meet Matt(e) Trimony. Mam tę paletkę już około dwóch tygodni i od tego czasu używałam jej praktycznie dzień w dzień, więc mam już wyrobioną opinię na jej temat. Jeśli jesteście ciekawe, czy jestem zadowolona jej z zakupu, jeśli chcecie się dowiedzieć coś więcej o niej i zobaczyć swatche wszystkich cieni, to czytajcie dalej.

recenzja paletki cieni the balm meet matt(e) trimony


Paletka jest zamknięta w dużym tekturowym opakowaniu. W środku znajduje się sporej wielkości lusterko, całkiem fajne jakościowo. Marka The Balm jak zwykle wykorzystała grę słów w tytule. Opakowanie oczywiście też powala, zarówno z przodu jak i z tyłu.

W środku paletki mamy dziewięć matowych cieni o bardzo dużej gramaturze. Jest to paletka w neutralnych barwach, więc powinna sprawdzić się u większości osób. Oczywiście w paletce przeważają tony ciepłe, a nawet powiedziałabym bardzo ciepłe, ale mamy jeden chłodny róż, jeden brąz wpadający we fiolet, również chłodny i jeden brąz, w miarę neutralny, ale już wpadający we fiolet i w bardziej chłodne tony. Reszta cieni to ciepłe beże, brązy. Mamy tutaj jeden rdzawy pomarańcz, jeden ceglasty cień, ciepłą śliwkę i czerń.

recenzja paletki cieni the balm meet matt(e) trimony

Cienie są bardzo dobrze napigmentowane, co zaraz będziecie mogli zobaczyć na swatchach. Mają bardzo suchą konsystencję, o wile bardziej suchą niż te cienie w paletkach Nude Tude i Nude Dude. Tam też zdarzały się bardzo suche maty, ale jednak większość miała taką przyjemną, kremową konsystencję. Te są bardzo suche i w związku z tym okropnie się pylą. 

Gdzieś czytałam, czy słyszałam, że te cienie w pierwszej wersji tej paletki czyli tej Meet Matt(e) Nude się w ogólnie nie osypują i liczyłam, że te też nie będą, no ale niestety tak nie jest. Podczas nabierania cieni na pędzel sporo tych cieni się marnuje przez to osypywanie, bo nie dość, że one pylą na wszystkie strony i łatwo się przez to ubrudzić, to jeszcze sporo pyłu z tego cienia zostaje w paletce. Oczywiście tu wkracza też kwestia estetyczna, która co prawda, jest drugorzędna, ale chyba nie muszę mówić, że lusterko, jak i cała tektura są wiecznie ubrudzone.

Mimo wszystko cienie bardzo dobrze się blendują, nie znikają podczas rozcierania, można je łatwo dokładać. Cienie nie blakną w ciągu dnia, nie osypują się pod oczami. Jeśli chodzi o trwałość, to jest ona bez zarzutu. 

recenzja paletki cieni the balm meet matt(e) trimony

Oczywiście jak w każdej paletce, w tej również mam swoje ulubione cienie. Bardzo polubiłam ten cukierkowy róż czyli Matt Thomas, tę piękną śliwkę - Matt Moskowitz. Bardzo lubię też ten rudy brąz czyli Matt Lopez. Sam jest dla mnie trochę za ciepły i nie pasuje do mojego typu urody, ale w połączeniu z Matt Evans, który też bardzo lubię, wygląda już ok. Swoją drogą, ten cień Matt Lopez bardzo przypomina mi cień z MUG o nazwie Cupcake. Cienia Matt Rossi użyłam zaledwie raz, bo teraz raczej nie po drodze mi z chłodnymi odcieniami na oku. Matt Reed jest bardzo fajny do przyciemniania zewnętrznego kącika na górnej i dolnej powiece. Matt Kumar również jest bardzo ciepły, ale przepięknie wygląda na oku. Czerń czyli Matt Ahmed jest bardzo intensywna i sprawdzi się do malowania kreski (choć czerń to nie jest kolor, po który sięgam zbyt często). Największy problem mam chyba z tym, teoretycznie, beżowym cieniem, czyli Matte Lin. Myślałam, że to będzie cień idealny do zmatowienia obszaru ponad załamaniem powieki, czy do czyszczenia zewnętrznych kącików, ale, niestety, ma on raczej chłodne, różowe tony i jest bardzo widoczny na powiece. To będzie fajny cień transferowy dla osób o ciepłym typie urody, ale jako taki typowy beżowy cień, sprawdzi się tylko u osób o chłodnym typie urody.

recenzja paletki cieni the balm meet matt(e) trimony


Bardzo podoba mi się w tej paletce również to, że paletka otwiera się całkowicie, tzn. że możemy zgiąć ją w pół i z jednej strony mieć cienie, a z drugiej lusterko.

Poniżej macie zbliżenia na wszystkie cienie:

recenzja paletki cieni the balm meet matt(e) trimony

recenzja paletki cieni the balm meet matt(e) trimony
Musiałam już gdzieś "udziabać" paznokciem niektóre cienie
recenzja paletki cieni the balm meet matt(e) trimony

I na samym końcu swatche wszystkich cieni:

recenzja paletki cieni the balm meet matt(e) trimony
Kolejno od lewej: Matt Lin do Matt Ahmed
recenzja paletki cieni the balm meet matt(e) trimony

Paletkę kupiłam w sklepie internetowym Let's Beauty i z 10% rabatem zapłaciłam za nią 144 zł. Regularna cena paletki wynosi 159,99 zł.

Ja jestem z tej paletki bardzo zadowolona. Jestem w stanie przeżyć to jej osypywanie się, ponieważ wynagrodziła mi to świetna pigmentacja i ciekawa kolorystyka.

Dajcie znać, co myślicie o tej paletce, o jej kolorystyce. Napiszcie też koniecznie czy zastanawiacie się nad jej zakupem.

9 komentarzy:

  1. Mam ochotę na tą paletkę, pewno kiedyś sobie ją kupię, może na urodziny sobie ją sprawię ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepszy prezent dla samej siebie:)

      Usuń
  2. Przyznam, że takie moje kolorki :) Mogłabym się skusić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobne ma jeszcze Zoeva Cocoa Blend:)

      Usuń
  3. mam jedna paletke z the balm i zdecydowanie bardziej przypadly mi w niej cienie matowe wiec na ta mimo osypywania bym sie skusila :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oo a którą masz paletkę z The Balm? W Nude Dude w sumie przeważają satyny i perły, ale są znacznie lepszej jakości niż maty. W każdym bądź razie tę paletkę serdecznie polecam:)

      Usuń
  4. Ładne kolory, choć nie do końca moje ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jestem w trakcie testowania cieni z tej paletki, piekne kolory. Cienie troche sie osypuja przy nabieraniu na pedzel, trzeba zdjąc/strzepac nadmiar przed aplikacją.


    Pozdrawiam
    Zapraszam do mnie : http://snowarskakarolina.blogspot.com/
    PS: Obserwuję i liczę na rewanż

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny;) Jeśli masz pytanie, zadaj je w komentarzu pod postem - na pewno odpowiem!

To nie jest miejsce na reklamę, więc proszę o niepozostawianie linków i komentarzy mających na celu autopromocję. Wszystkie tego typu treści nie będą publikowane;) Komentarze stanowiące offtop od tematyki bloga również trafią do spamu:)

Copyright © 2017 HappySunny