5/10/2016

ROZCZAROWANIA OSTATNICH TYGODNI. MAKE ME BIO I GOLDEN ROSE.

Dzisiaj post z rozczarowaniami ostatnich tygodni. Te dwa kosmetyki, o których będzie dzisiaj mowa, zawiodły mnie, przy czym jeden bardziej, drugi mniej. Jeśli zastanawiacie się nad zakupem któregoś z nich, to może... zastanówcie się jeszcze raz, a będziecie miały o jednego bubla mniej. Jeśli chcecie wiedzieć, co nie spodobało mi się w obu produktach, to czytajcie dalej.

rozczarowania ostatnich tygodni. make me bio i golden rose


Pierwszy z produktów, które mnie rozczarowały, to kosmetyk pielęgnacyjny czyli krem pod oczy Make Me Bio z witaminą E i ekstraktem z ogórka.

rozczarowania ostatnich tygodni. make me bio i golden rose

Pokładałam w nim duże nadzieje, ale niestety produkt ma bardzo słabe działanie - nie nawilża mojej skóry pod oczami, tak jakbym tego chciała. Kiedy nakładam na noc krem pod oczy lubię budzić się z napiętą, wyraźnie nawilżoną skórą. Ten bardzo szybko się wchłania i niestety rano skóra jest bardzo słabo nawilżona. Nie powiedziałabym, że jest przesuszona, ale zdecydowanie nie prezentuje się tak jak powinna. Jako krem pod korektor pod oczy, sprawdza się już lepiej, o ile nie używamy bardzo wysuszających i długotrwałych korektorów typu Catrice Liquid Camouflage. Przy tego typu formułach, niestety ten krem nie daje rady.

Ma bardzo lekką konsystencję, jest dość rzadki i przypomina mi kremy pod oczy marki Sylveco. I o ile tamte bym jeszcze kupiła, ponieważ kosztują coś w okolicach 20 zł, to za ten stanowczo przepłaciłam, ponieważ 15 ml tego produktu kosztuje aż 40 zł.

Duży plus za bardzo wygodne i higieniczne opakowanie z pompką oraz za ciekawy skład. Szkoda, że nie przekłada się on na działanie tego produktu.

A propos działania - zauważyłam, że ten krem lepiej nawadnia niż nawilża. To oznacza, że lepiej sprawdzi się na odwodnionej, takiej "ściągniętej" skórze niż na suchej, z widocznymi suchymi miejscami. To, co teraz piszę, to takie masło maślane, ale mam nadzieję, że mnie rozumiecie. 

Liczyłam, że ten produkt optycznie wygładzi moje zmarszczki pod oczami, ale niestety, przy tak słabym poziomie nawilżenia, jaki on daje, to niestety niemożliwe. Przez to, że moja skóra jest niedostatecznie nawilżona, te drobne zmarszczki są jeszcze bardziej widoczne. Zużyję ten produkt to końca, ale na pewno nie kupię go ponownie.

Drugi produkt to, bardzo popularny ostatnio i stosunkowo nowy na rynku, żelowy eyeliner z Golden Rose. Jego pełna nazwa to Longstay Gel Eyeliner.

rozczarowania ostatnich tygodni. make me bio i golden rose

W tym produkcie również podkładałam spore nadzieje, w końcu jest tak bardzo zachwalany w internecie. Niestety u mnie kompletnie się nie sprawdził. Ja mam ten produkt w kolorze brązowym. Innych kolorów nie próbowałam, natomiast do tego mam kilka zastrzeżeń. 

Po pierwsze, moim zdaniem, produkt jest słabo napigmentowany. Muszę nim malować pierwsze szkic kreski, później ją wypełniać i na koniec wzmacniać kolor. Dla porównania, tym słynnym eyelinerem z Maybelline maluję kreskę od razu i nic nie muszę już poprawiać, bo ten kolor jest tak intensywny. 

Po drugie, eyeliner okropnie kruszy się w ciągu dnia. Nie zgodzę się na pewno z tym, że jest on długotrwały, ponieważ to jak on się kruszy i w ciągu dnia ląduje pod okiem, z trwałością nie ma nic wspólnego. Co dziwne, kiedy go sobie swatchowałam na ręce, zachowywał się wzorowo, musiałam go zmywać płynem dwufazowym. Próbowałam go używać w kombinacji z bazą z Inglota (oczywiście pod cienie), ale nie pomogło. 

Po trzecie, ten produkt ma dość dziwną konsystencję. Jest dość tępy, nie tak fajnie masełkowaty jak wyżej wspomniany eyeliner z Maybelline. To jest produkt nowy, świeży, nieotwierany wcześniej, więc ta konsystencja powinna być o wiele wiele lepsza. Ciekawe, co się z nim stanie jak trochę poleży.

Duży plus, za fajne opakowanie i dołączony w zestawie pędzelek, którym, co prawda, nie da się namalować jakiejś bardzo cienkiej kreski, ale do malowania trochę grubszej i nadal precyzyjnej, jest całkiem w porządku.

rozczarowania ostatnich tygodni. make me bio i golden rose

Dajcie znać, czy miałyście te produkty i czy się u Was sprawdziły.

6 komentarzy:

  1. nigdy nie używałam a krem pod oczy widzę poraz pierwszy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Szkoda, że krem słabo nawilża, ja bardzo dużo wymagam od kremów pod oczy, a 40 zł to jednak dużo...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też dużo wymagam od kremów pod oczy, ale jeszcze nie trafiłam na taki, który byłby w przystępnej cenie i mnie zadowolił.

      Usuń
  3. ja ten pierwszy krem chcialam kiedys kupic typowo aby nakladac go przed korektorem i mysle ze u mnie by sie pod tym wzgledem sprawdzil :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pod lekki korektor na dzień jest super, bo jest lekki i szybko się wchłania, więc nie przedłuża wykonywania tego makijażu. Pod cięższy już gorzej, chyba że nie masz tendencji do przesuszania się skóry pod oczami.

      Usuń

Dziękuję za odwiedziny;) Jeśli masz pytanie, zadaj je w komentarzu pod postem - na pewno odpowiem!

To nie jest miejsce na reklamę, więc proszę o niepozostawianie linków i komentarzy mających na celu autopromocję. Wszystkie tego typu treści nie będą publikowane;) Komentarze stanowiące offtop od tematyki bloga również trafią do spamu:)

Copyright © 2017 HappySunny