9/28/2017

ULUBIEŃCY WRZEŚNIA

Hej;) Dziś zapraszam Was na ulubieńców września. Szczerze Wam powiem, że wrzesień minął mi bardzo szybko. Dopiero co wróciłam z wakacji, a już jest październik! W każdym bądź razie we wrześniu testowałam dużo nowości, kilka z nich śmiało mogę nazwać ulubieńcami i to właśnie o tych produktach Wam dzisiaj opowiem;) Jeśli chcecie dowiedzieć się, co w tym miesiącu przypadło mi do gustu, czytajcie dalej.

ulubieńcy września - tahe, glamshop, tarte, huda, origins, bourjois, urban decay, milani, soraya, palmer's, make me bio, anastasia beverly hills


Mój pierwszy ulubieniec to osławiona już paletka cieni Rose Gold od Huda Beauty. Pokazywałam już ją Wam w haulu z USA, na jej temat też pojawi się osobna recenzja. Pod względem kolorystycznym jest to naprawdę świetnie skomponowana paleta. Jeśli zaś chodzi o jej jakość - jest dobra, ale jak za cenę prawie 300 zł mogłoby być lepiej. Nie zmienia to faktu, że bardzo ją lubię, chętnie po nią sięgam, szczególnie w makijażach jesiennych. Cieszy mnie obecność cieni foliowych, bo mało który producent w ogóle dodaje je do palet. Mam pewne zastrzeżenia co do niektórych cieni, ale podzielę się nimi dopiero w recenzji.

paletka cieni huda beauty rose gold

We wrześniu naprawdę często po nią sięgałam, pomimo że testowałam też inne palety. Jest uniwersalna, sprawdza się do szybkich makijaży dziennych jak i bardziej wyszukanych, wieczorowych. Piękne kolory, dobra jakość, polecam;)

Kolejny ulubieniec to również kosmetyk do makijażu - róż do policzków Milani Baked Blush w odcieniu Luminoso. Piękny, nienachalny, w koralowym odcieniu z delikatną nutką rozświetlenia. Dobrze utrzymuje się na twarzy, pasuje do większości makijaży. Jeśli jeszcze go nie macie, to koniecznie naprawcie ten błąd. Niedługo pojawi się na blogu post z recenzją kilku produktów z Glamshopu, między innymi różu Owocowy i tam zobaczycie porównanie kolorów obu różów na dłoni.

róż do policzków milani baked blush luminoso

Matową pomadkę Bourjois Rouge Edition Velvet w odcieniu 05 Ole Flamingo nosiłam na ustach dzień w dzień przez drugą połowę sierpnia i pierwszą połowę września. Piękna fuksja w ciepłej tonacji, która świetnie sprawdzała się u mnie w makijażach dziennych. Latem lubię tylko wytuszować rzęsy i postawić akcent na usta - w makijażach makeup no makeup nie wyglądam zbyt korzystnie. Ta pomadka jest bardzo komfortowa, praktycznie nie czuć jej na ustach, więc rewelacyjnie sprawdzała się nawet podczas upałów.

matowa pomadka bourjois rouge edition velvet 05 ole flamingo

Do gustu przypadła mi również mała gąbeczka Tarte - lubię nią rozprowadzać korektor pod oczami, na niedoskonałościach, świetnie sprawdza się również do czyszczenia zewnętrznego kącika oka czy do wklepywania bazy pod cienie. Gąbeczka jest bardzo sprężysta - przed namoczeniem jest dość twarda, po namoczeniu robi się przyjemnie miękka. Bardzo mi odpowiada jej kształt i precyzyjny czubeczek. Nie wiem jak wypada w porównaniu do Beauty Blendera, bo nie miałam małego BB. W porównaniu do blend it! jest troszeczkę bardziej sprężysta i minimalnie bardziej porowata.

mini gąbeczka tarte

Kolejny ulubieniec to żel do brwi Anastasia Beverly Hills Clear Brow Gel. Bardzo mocny, świetnie utrwala włoski. Tak jak Wam już pisałam w haulu - jest bardzo podobny do żelu z Golden Rose z tą przewagą, że jest przezroczysty, więc lepiej sprawdzi się u blondynek. Jeśli możecie sobie na niego pozwolić to bierzcie w ciemno;)

żel do brwi anastasia beverly hills clear brow gel

Korektor Tarte Shape Tape już stał się bestsellerem i bardzo dobrze, bo jest absolutnie genialny! Ma bardzo dobre krycie, rewelacyjnie rozświetla obszar pod oczami, nie wchodzi w zmarszczki, nie wygląda sucho i nie wysusza skóry pod oczami. Po zastygnięciu niestety lekko oksyduje. Na plus jest też bogata gama kolorystyczna i aplikator, który zdecydowanie przyspiesza aplikację korektora. Może nie jest to tani kosmetyk, ale jest wart każdej złotówki. Pod uwagę weźcie też jego pojemność, która jest dwa razy większa niż w przypadku standardowego korektora. Ja mam odcień Light Sand.

korektor tarte shape tape light sand i baza pod cienie urban decay eyeshadow primer potion eden

Kultowa baza pod cienie Urban Decay Eyeshadow Primer Potion w odcieniu Eden również przypadła mi do gustu. Cienie rewelacyjnie się na niej blendują, utrzymują, baza podbija także pigmentację cieni i wyrównuje koloryt powieki. Czego chcieć więcej;)

Cień foliowy ze Stili, czyli Magnificent Metals Foil Finish Eyeshadow często jest porównywany do folii z Makeup Revolution. Nic bardziej mylnego - niestety folia z MUR nie umywa się do tego cudeńka. Ten cień jest bajecznie łatwy w aplikacji, daje niesamowity blask, nie blaknie w ciągu dnia, jest bardzo trwały, nie zbiera się w załamaniach. Ma zupełnie inną konsystencję niż cienie z MUR. Ja mam go w odcieniu Metallic Laurel. Jest to zgaszona wyblakła zieleń.

W ulubieńcach września nie mogłoby zabraknąć pigmentów Glam z Glamshopu. Ostatnio recenzowałam je na blogu. Bardzo często po nie sięgam w makijażach wieczorowych. Niesamowite kolory, formuła. Moi ulubieńcy to Stara Oliwa i Rudy Róż, choć wszystkie kolory uwielbiam.

cień foliowy stila magnificent foil finish eyeshadow metallic laurel, pigmenty glamshop glam stara oliwa i rudy róż

Kolejny ulubieniec to perfumy Origins Ginger Essence. Piękny zapach na jesień - cytrusowy z nutką otulającego imbiru.

perfumy origins ginger essence

Ulubione akcesorium do makijażu we wrześniu to pędzelek GlamBrush T113. Najbardziej lubię go do aplikowania korektora, ale świetnie sprawdza się także do kremowego konturowania.

pędzel glambrush t113

Ulubieniec do pielęgnacji włosów - szampon Tahe Organic Care Original Shampoo. Recenzowałam  go również na blogu. Rewelacyjnie odżywia włosy, przedłuża ich świeżość. Bardzo dobrze się pieni. Zawsze kiedy go używam moje włosy wyglądają rewelacyjnie, a w połączeniu z maską te kosmetyki fundują moim włosom efekt wow.

szampon do włosów tahe organic care original shampoo

O kremie i bazie 2w1 Soraya Ideal Beauty do cery zmęczonej i pozbawionej blasku. Jako krem dobrze nawilża. Jest gęsty i treściwy. Dodatkowo rewelacyjnie sprawdza się jako rozświetlająca baza pod makijaż. Więcej pisałam o nim w poście z nowościami do pielęgnacji.

Krem pod oczy Make Me Bio z marakują i zieloną herbatą. Świetnie nawilża, jest dość gęsty i treściwy, choć mało wydajny. Również pisałam o nim w poście z nowościami do pielęgnacji. W składzie znajdziemy aloes, glicerynę, olej słonecznikowy, oliwę, olej kokosowy, masło shea, olej z pestek moreli, witaminę C, olej arganowy, ekstrakt z zielonej herbaty, ekstrakt z marakui, witaminę E, olej arnikowy, ekstrakt z figowca pospolitego, ekstrakt z borówki czarnej, ekstrakt z maliny, olej z kiełków pszenicy.

Może wbrew obietnicom producenta krem nie rozjaśnia cieni pod oczami i nie wygładza zmarszczek, ale bardzo dobrze napina skórę pod oczami.

krem pod oczy make me bio z marakują i zieloną herbatą, krem do twarzy soraya ideal beauty do cery zmęczonej i pozbawionej blasku, balsam do ust palmer's coconut oil formula

Ostatni ulubieniec to balsam do ust Palmer's Coconut Oil Formula. Świetnie nawilża i regeneruje usta. W dodatku słodko smakuje, więc dość szybko się zjada;) Pisałam już o nim w sierpniowych nowościach do pielęgnacji.

Dajcie znać w komentarzach, jacy są Wasi wrześniowi ulubieńcy;)

14 komentarzy:

  1. Ta paletka z Hudy pięknie wygląda, ale ja wiem, że szkoda mi na nią wydawać :C Wole maty: mam dość trudną powiekę i to one na niej najładniej wyglądają. Więc połowy cieni nie miałabym jak użyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to faktycznie byłby to niepotrzebny zakup;) Tym bardziej, że maty w tej paletce nie są powalającej jakości - są okej, ale można kupić lepsze w niższej cenie;)

      Usuń
  2. Bardzo ciekawi ulubiency, ja czaje sie na druga paletke Huda <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba jest jeszcze ładniejsza od pierwszej;D Właśnie postanowiłam sobie ją sprezentować na urodziny;)

      Usuń
  3. Jejku, ile świetnych perełek! Paletka RoseGold bardzo mi się spodobała, jednak nie wiem czy wydałabym tyle pieniędzy na cienie :) Bardzo fajne też te pigmenty!
    jvstvnamaria

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się długo wahałam, bo cena jest baardzo wysoka, jednak ciekawość wzięła górę;)

      Usuń
  4. Oj też muszę wybrać ulubieńców i dylemat, bo najlepiej opisałabym wszystkie kosmetyki, których ostatnio używam, bo wszystkie lubię ;)
    Ten róż z Milani jest niesamowity, zapamiętam go, bardzo lubię takie kolorki.
    Bazę z UD mam zamiar zakupić, kiedy moja baza z Inglot się skończy, ale kiedy to będzie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie czekam na Twoich ulubieńców:) Haha to fakt ta baza z Inglota jest baardzo wydajna:D

      Usuń
  5. Zdjęcia to mistrzostwo świata :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję;) Staram się cały czas coś udoskonalać w kwestii zdjęć. Mam nadzieję, że za jakiś czas będzie jeszcze lepiej;)

      Usuń
  6. Ten róż Milani jest piękny, przypomniałaś mi teraz o nim. Chyba kiedyś go kupię :) co do żelu Anastasii - chyba dobrym tanim zamiennikiem jest żel Sleek, też występuje w wersji przezroczystej i jest bardzo mocny ;)
    pozdrawiam i zapraszam do mnie na nową recenzję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, to świetny zamiennik! Całkowicie o nim zapomniałam. Dzięki, na pewno wpadnę;)

      Usuń
  7. Mocno kusi mnie ten korektor z Tarte. Dobrze wiedzieć, że ma tak dużą pojemność!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny;) Jeśli masz pytanie, zadaj je w komentarzu pod postem - na pewno odpowiem!

To nie jest miejsce na reklamę, więc proszę o niepozostawianie linków i komentarzy mających na celu autopromocję. Wszystkie tego typu treści nie będą publikowane;) Komentarze stanowiące offtop od tematyki bloga również trafią do spamu:)

Copyright © 2017 HappySunny