4/27/2020

ULUBIEŃCY KWIETNIA. NAJLEPSZE (I NAJGORSZE) SERIALE NA NETFLIXIE.

Hej :) Dzisiaj zapraszam Was na nietypowych, bo kosmetycznych i niekosmetycznych ulubieńców kwietnia. W pierwszej części podzielę się z Wami moimi perełkami pielęgnacyjnymi. A że z uwagi na obecną sytuację nie testuję zbyt wielu nowości i mam Wam do polecenia zaledwie garstkę kosmetyków, pomyślałam, że w drugiej części zdradzę Wam jacy są moi filmowi ulubieńcy kwietnia. Jeśli taka tematyka Was interesuje, koniecznie czytajcie dalej :)

orientana, miya cosmetics, anwen, eveline


Jeśli tak jak ja macie cerę trądzikową, zapewne zauważyłyście, że noszenie maseczek nie służy naszej skórze. Ograniczam tę konieczność do minimum, ale w moim przypadku nawet kilkanaście minut w maseczce powoduje wysyp okropnych podskórnych gul i podrażnienie skóry. Dodam, że mam kilka egzemplarzy maseczek z różnych materiałów i wszystkie powodują ten sam bolesny efekt.

naturalny peeling enzymatyczny miya cosmetics mybeautypeeling

Na szczęście w kwietniu odkryłam świetny peeling enzymatyczny, który oczyszcza moją skórę i sprawia, że jestem w stanie szybciej niż zwykle uporać się z niedoskonałościami. myBEAUTYpeeling od Miya Cosmetics rewelacyjnie złuszcza martwy naskórek, oczyszcza pory i wygładza skórę. Sprawia, że niedoskonałości z każdym jego użyciem robią się coraz mniejsze i coraz bardziej płaskie. Co więcej, skóra po jego użyciu jest bardziej napięta, miękka, lekko nawilżona. Peeling po nałożeniu delikatnie szczypie w skórę, ale jest to chwilowe uczucie.

Peeling pachnie przepięknie, owocowo. Ma średnio gęstą konsystencję. Łatwo się rozprowadza. Zawiera ostre drobinki, które dodatkowo mechanicznie złuszczają martwy naskórek.

Jeśli chodzi o skład znajdziemy tu m.in. olej ze słodkich migdałów, z pestek moreli, z pestek malin, sojowy, a także glicerynę, papainę, panthenol, witaminę E, puder z łupiny orzecha włoskiego i puder ryżowy oraz ekstrakty z owoców truskawki, maliny i jeżyny. 

Prawdopodobnie każdy ma teraz problem ze suchą, spierzchniętą skórą na dłoniach. Wygładzający balsam do rąk Eveline Banana Care świetnie sobie z tym problemem radzi. Nie jest mocno nawilżający, ale za to bardzo szybko się wchłania, nie zostawia tłustego filmu, mocno wygładza i zmiękcza skórę. Dzięki niemu skóra na dłoniach mniej pęka. Dodatkowo krem przepięknie pachnie - bananowo-kokosowo. Opakowanie jest malutkie, bardzo poręczne, idealne do torebki. Ja zużyłam przez ostatni miesiąc praktycznie całe opakowanie, ale na szczęście zapas czeka!

wygładzający balsam do rąk eveline banana care

Krem ma rzadką, lekko silikonową konsystencję i lekką formułę. Zawiera w składzie m.in. glicerynę, olej kokosowy, masło shea, alantoinę, witaminę E oraz ekstrakty z owoców mango, marakui i cytryny.

Jakiś czas temu, w ulubieńcach stycznia, pisałam na blogu o kremie do twarzy Orientana Drzewo Sandałowe i Kurkuma. Tamtego używałam na noc, z racji tego, że był bardzo gęsty, tłusty i treściwy. Teraz z kolei chciałabym Wam polecić krem tej samej marki, którego z kolei używałam przez cały kwiecień - Orientana Żeń-Szeń Indyjski. Krem daje bardzo wyważone nawilżenie, dzięki czemu jest uniwersalny i sprawdza się zarówno na dzień jak i na noc. Ma średnio gęstą konsystencję, jest mniej treściwy od tego z kurkumą, ale też dość tłusty. Niestety skóra lubi się po nim wyświecać w ciągu dnia, ale ze względu na to, że ostatnio bardzo rzadko się maluję, nie jest to dla mnie duży problem. Krem niweluje uczucie ściągnięcia, nawadnia i koi suchą i podrażnioną skórę.

krem do twarzy na dzień i na noc orientana ashwagandha żeń-szeń indyjski

Pachnie bardzo przyjemnie. Zawiera m.in. takie składniki aktywne jak gliceryna, masło shea, ekstrakty z owoców papai i grejpfruta oraz kwiatów szafranu i korzenia witani ospałej, a także olej  słonecznikowy, sezamowy, sandałowy, z kiełków pszenicy, ze słodkich migdałów, z uśpianu różnolistnego, z awokado i z nasion marchwi.

Jeśli macie problem z przetłuszczającą się skórą głowy, mam rozwiązanie, które powinno Was zainteresować, a mianowicie szampon peelingujący Anwen Mint It Up. Stosowałam go w kwietniu raz w tygodniu i te zaledwie kilka użyć już w znaczny sposób złagodziło mój problem. Skóra głowy mniej się przetłuszcza, jest dobrze oczyszczona, mniej swędzi, a same włosy u nasady są dłużej świeże. Jednocześnie szampon nie wysusza i nie plącze włosów. Stosuję go zamiennie z szamponem enzymatycznym Anwen Wake It Up, który to pokazywałam Wam w ulubieńcach marca.

Szampon ma rzadką żelową konsystencję. Zawiera dużo drobinek peelingujących, które są delikatne i dzięki temu nie podrażniają skóry. Drobinki łatwo się rozprowadzają po skórze głowy i łatwo z niej wypłukują. Ponadto uwielbiam go za ten orzeźwiający miętowy zapach i uczucie chłodzenia!

Zawiera SLS, mocznik, puder z pestek moreli, enzymy i olejek z mięty pieprzowej.


ULUBIONE SERIALE NA NETFLIXIE

W kwietniu obejrzałam naprawdę sporo seriali. Większość z moich propozycji pewnie już znacie, ale być może odkryjecie coś nowego :) Nie będę Wam za bardzo zdradzać o czym są te seriale. Za to zachęcam Was do tego, żebyście obejrzeli zwiastun i przekonali się czy jest to coś dla Was.


TOYBOY

Uwielbiam hiszpańskie produkcje. Moim zdaniem są na naprawdę wysokim poziomie. Oczywiście wśród nich prym wiedzie Dom z Papieru, ale ten serial zna i kocha chyba każdy, więc nie będę już o nim wspominać. ToyBoy to historia wrobionego w morderstwo striptizera. Dobra gra aktorska, ciekawe historie bohaterów i kilkanaście zwrotów akcji. Mimo że w zasadzie w połowie serialu domyśliłam się kto był faktycznym mordercą, pomyliłam się co do samego motywu zbrodni. Uwaga, ten serial naprawdę wciąga!


THE SINNER

Dwa sezony, dwie zupełnie różne historie, które łączy tylko jedna postać - detektywa. Ten serial jest oparty na ciut innej koncepcji niż poprzednie. Od pierwszego odcinka znamy mordercę, ale nie wiemy co popchnęło go do zbrodni. Z każdym odcinkiem odkrywają się kolejne karty historii bohaterów. Pierwszy sezon z Jessicą Biel moim zdaniem jest ciekawszy i bardziej trzyma w napięciu, ale oczywiście polecam obejrzeć oba.


Przyznam, że kluczowa dla fabuły piosenka z pierwszego sezonu bardzo mi wpadła w ucho :)



SAFE

To jedno sezonowy serial kryminalny na podstawie powieści Harlana Cobena, wciągający i trzymający w napięciu do samego końca. Tutaj od samego początku mamy dwa wątki, dwie równolegle prowadzone historie, które, jak się można łatwo domyślić, w którymś momencie się łączą. Akcja kręci się wokół ojca, pogrążonego w żałobie wdowca, który szuka zaginionej w tajemniczych okolicznościach córki. Jaką rolę w zaginięciu córki odgrywa zmarła żona?


THE STRANGER

Kolejny jedno sezonowy serial na podstawie powieści Cobena. Opowiada o Adamie, którego życie wywraca się do góry nogami po tym, jak pewna nieznajoma zdradza mu wstydliwy sekret żony. Historia ciekawa, dość wciągająca i mało przewidywalna, ale nie porwała mnie tak jak ta w Safe. Mimo to uważam, że warto go obejrzeć jeśli lubicie zagadki kryminalne. Koniecznie zobaczcie zwiastun!


RUCHOME PIASKI

Ruchome Piaski to historia nastoletniej dziewczyny, która zostaje przyłapana z bronią podczas strzelaniny w szkole. Serial porusza kwestie toksycznej miłości, przemocy psychicznej, nadużywania narkotyków. Jest wciągający, choć mam wrażenie, że niektóre sceny są bardzo rozwleczone. Ogólnie skandynawskie seriale są dość specyficzne.


SABRINA

Ktoś nie zna kultowej Sabriny? Serial opowiada o przygodach nastoletniej pół-wiedźmy, pół-śmiertelniczki. Sabrina w każdym odcinku pakuje się w kłopoty. Na szczęście może liczyć na rodzinę i przyjaciół, którzy zawsze ratują ją z opresji. Scenografię, muzykę, fabułę, grę aktorską i humor oceniam bardzo pozytywnie. Ten serial ma swój specyficzny klimat, który uwielbiam. Z niecierpliwością czekam na czwarty sezon!


ROZCZAROWANI

Jeśli lubicie seriale animowane pokroju Simpsonów, to ta kreskówka powinna Wam się spodobać. Specyficzny humor, nieprawdopodobna historia, mocno przerysowane postacie i brak spójności w fabule działają na korzyść Rozczarowanych. Lubiłam go włączać późnym wieczorem, kiedy byłam zmęczona, chciałam już wyłączyć myślenie i się odstresować.


I na koniec zostawiłam jeden amerykański serial i dwa polskie filmy, które zdecydowanie nie są arcydziełami polskiej kinematografii. Przekonajcie się na co nie warto nie tracić czasu.

DARE ME

Netflix produkuje naprawdę dobre teen dramy, które lubię oglądać pomimo że do trzydziestki mi już bliżej niż dalej. Ta niestety do nich nie należy. W dużym skrócie serial opowiada o problemach cheerleaderek. Kompletny brak jakiejkolwiek fabuły, zero napięcia, zero akcji i absurdalne problemy głównych bohaterów skutecznie zniechęciły mnie do tego serialu i sprawiły, że porzuciłam go już po trzech pierwszych odcinkach.


365 DNI

Kontrowersyjne "365 dni" to jeden z najgorszych polskich filmów ostatniej dekady. Abstrahując już od przedstawionej w tym filmie historii, fabuła jest dziurawa, sceny w żaden sposób nie łączą się ze sobą. Aktorzy grają bardzo sztucznie, sztywno. Dialogi są na bardzo niskim poziomie. Nie ma tu akcji, między głównymi bohaterami nie da się wyczuć żadnych emocji. Jedyne co ratuje ten film to soundtrack, który jest naprawdę dobry i warto go posłuchać. Sporo osób porównuje ten film do "50 twarzy Greya". Dla mnie to jakieś nieporozumienie... ten film nawet nie umywa się do Greya.


BAD BOY

Niestety tutaj nawet dobra gra aktorska głównych bohaterów nie pomogła. Nie jest to film aż tak słaby jak swój poprzednik, ale scenariusz nadal jest kiepski. Ta historia jest zlepkiem różnych wątków wśród których króluje przemoc, wątpliwa historia miłosna i humor, który nie śmieszy. Ten film nie wciąga, nie zastanawia, nie bawi - jest po prostu nudny i nijaki.


Koniecznie podzielcie się w komentarzach swoimi ulubieńcami kwietnia. Napiszcie też jakie seriale bądź filmy na Netflixie polecacie obejrzeć :)

4 komentarze:

  1. Peeling entymematyczny Miya mam na chciejliście :)
    Z seriali znam safe, the stranger i the sinner - ale cała trójka była dla mnie taka sobie :D Natomiast ruchome piaski bardzo, ale to bardzo mi się podobały. Teraz mam w planach toy boya. Dare me mam zaczęte, obejrzałam 3 odc bodajże i nie wiem czy wrócę..

    OdpowiedzUsuń
  2. Miałam małą saszetkę tego szamponu miętowego i wiem, że muszę kupic wersję w butelce. Jest rewelacyjny :) Serial "The Stranger" bardzo mi się podobał. Oby był drugi sezon :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Chetnie zabiore sie w koncu za Sinner :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam kosmetyki MIYA, muszę koniecznie wypróbować ten nowy peeling! ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny;) Jeśli masz pytanie, zadaj je w komentarzu pod postem - na pewno odpowiem!

To nie jest miejsce na reklamę, więc proszę o niepozostawianie linków i komentarzy mających na celu autopromocję. Wszystkie tego typu treści nie będą publikowane;) Komentarze stanowiące offtop od tematyki bloga również trafią do spamu:)

Copyright © 2017 HappySunny